Moi drodzy, życie nie zawsze układa się tak jak chcielibyśmy .
"Będę się śmiać, będę marzyć.Przezwyciężę to." - Fragment tłumaczenia piosenki którą uwielbiam .
Ten dzień, a by najmniej jego druga część była poświęcona na głębokie przemyślenia.Nie chcę użalać się, nad sobą. Chce dawać radość, którą będę mogła was zarazić, jednakże to bynajmniej na ten moment nie możliwe.Nie będę zawieszać bloga - to nie ma sensu, poczuję się lepiej kilka dni może tygodni, wydarzy się coś złego i będę znowu załamana.
Powróciłam myślami dziś do mojego dzieciństwa. 10 lat temu...
... byłam samotniczką, najlepiej czułam się bawiąc się sama, w domu. Wstydziłam się wszystkiego i wszystkich. Codziennie jadłam całą tabliczkę czekolady mlecznej z Wedla.Nie wiedziałam o istnieniu takiej osoby jak "tata". Kochałam ponad wszystko śpiewać.
7 lat temu....
Byłam nadal bardzo wstydliwa, miałam straszne kompleksy przez moją wagę (na mojej komunii byłam grubsza od mojej mamy). Tata zaczął mnie odwiedzać mniej więcej raz na 4 miesiące.Kochałam ponad wszystko śpiewać.
4 lata temu...
Byłam nieco odważniejsza, nadal miałam kompleksy na temat wagi. Mama gwałtownie zniszczyła moje marzenia i ambicje. Pierwsze myśli i próby samobójcze.
I tu się w sumie kończy dzieciństwo, ale ...
2 lata temu....
Byłam aż zbyt szalona ... Nadal kochałam śpiewać.
Rok temu :
Kompleksy przerosły samą mnie wpadłam w bulimię zaczęłam prowadzić bloga, którego do dziś nie skasowałam, jednakże nie aktualizuje go.
Uznałam że musicie to o mnie wiedzieć ...
Każdy ma jakieś gorsze momenty, mam nadzieję, że odzyskasz radość, ułoży się;)
OdpowiedzUsuń