środa, 2 maja 2012

(...96...)

Witam! Już nie wiem który raz zabieram się do pisania tego posta i za każdym razem mam już włączone okno do pisania, wchodzę na innego bloga skomentować i internet mi się wyłącza, ale nie dam się i tym razem robię a odwrót najpierw posta piszę potem skomentuję, o ile oczywiście internet mi się nie wyłączy. Czas niesamowicie szybko leci, pamiętam jeszcze dwa lata temu miałam aferę jak miałam przyjść o 20.00, a przyszłam o 20.01, naprawdę - ojczym krzyczał na mnie z powodu jednej spóźnienia się o minutę. Teraz jeżeli wiadomo gdzie jestem to nie ma nic złego jak przyjdę po północy czy nawet później, jeśli nie to zwykle ok. 22. W sumie fajnie, bo swoboda, ale czuję że na to niezbyt zasługuję.Postaram się być najlepsza jak tylko możliwe, jak wyjdzie zobaczymy. Ta upragniona pełnoletność o której marzyło się jako małe dziecko, nie mogę uwierzyć, że to jeszcze tylko 3 lata, sęk w tym, że już nie chce być starsza, nie mm nic przeciwko zostaniu wieczną nastolatką. A tak na poważnie, życie tak biegnie, że boję się, że zanim się zorientuję zostanę staruszką. Dlatego trzeba brać życie takie jakim jest, niczego nie żałować i robić wszystko, żeby było niezapomniane. Wczoraj spełniło się takie moje małe marzenie czyli obejrzenie "Titanica" w kinie. Stanęła mi przed oczami scena kiedy się dowiedziałam, że będzie w kinie. To był styczeń, albo końcówka grudnia, tak czy siak wyszłam już ze szpitala, a nie mogłam za bardzo jeszcze wychodzić, więc siedziałam w domu i przeglądałam internet, przypadkowo weszłam na kotek.pl i na jednym z blogów pisało o tym. Jak skakałam, jaka byłam szczęśliwa i po telefon od razu do Alice zadzwoniłam i się razem cieszyłyśmy. Taka mała rzez a tyle radości. To ja wole nie myśleć co się stanie jak spełni się mój cel życiowy, (na razie nie powiem jaki), a spełni się na pewno, bo nie innej możliwości. Papaty!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz